Skąd się bierze tyle "tanich" ośrodków szkolenia przyszłych kierowców ? Odpowiedź jest prosta!
Konkurencja na lokalnym rynku nauki jazdy sprawiła, że ceny kursów gwałtownie zmalały. Jest to niewątpliwie dobra wiadomość dla przyszłego kierowcy, która niestety zmienia się w złość wraz z niezdaniem egzaminu. Wynika to z tego, że szkoły chcą dorobić się zysków kosztem niczego nieświadomego kursanta.
Niska cena jest ustalana przez właścicieli ośrodka, którzy często nawet nie interesują się przebiegiem kursu. Najważniejsze są kombinacje, jak dorobić się kasy, tnąc koszty i przyciągnąć klienta tanią ofertą. Oczywiście wszystko idzie w parze z brakiem profesjonalizmu w przeprowadzaniu zajęć.
- Po pierwsze - niskie wynagrodzenie dla instruktora, komu się mało płaci, ten się mało stara.
- Instruktor wysila się na tyle, na ile uzna, że jest wynagrodzony.
- Kultura osobista instruktora nieraz również idzie w parze z uzyskanym wynagrodzeniem.
- Na kurs teoretyczny trzeba za każdym razem dojeżdżać w inne miejsce, bo przecież tam wynajęcie salki to koszt tylko "kilku groszy".
- Wykłady puszczane są z kasety i najczęściej wywołują niepohamowany napad snu wśród kursantów.
- Samochód szkoleniowy przypomina stary, wysłużony autobus - bo po co wydawać na jego naprawę, kiedy to kosztuje zbyt dużo, a zarabiać jakoś trzeba.
- Kursanci najczęściej robią za taksówkarzy lub przewoźników, którzy wożą "znajomych" instruktorów po całym powiecie na jakże ważne zakupy czy załatwianie spraw urzędowych.
- Instruktor w ogóle nie zwraca uwagi na to co się dzieje na drodze, bo woli plotkować przez telefon, nie mówiąc o jego złości, gdy kursant zada jakiekolwiek pytanie.
U nas nie uświadczysz takich praktyk i dodatkowych "atrakcji" !
